FLIKE

Flike – latający skuter przyszłości dostępny już wkrótce

W serwisach społecznościowych funkcjonuje popularne wyrażenie „Shut up and take my money!” („Zamknij się i bierz moje pieniądze!”), obrazujące reakcję na zachwycające użytkowników wynalazki. Mimo że nie zdarzyło mi się nigdy zamieścić takiego komentarza, tym razem nie mam wyjścia. Reakcja po prostu nie może być inna.

Flike to prototyp innowacyjnego, osobistego wielowirnikowca, który wyróżnia się niezwykle intuicyjną obsługą, zupełnie jak tytułowy skuter. Urządzenie zaprojektowane przez zespół Bay Zoltan Nonprofit Ltd. i reklamowane jako „tricopter”. To pierwsza na świecie załogowa maszyna tego typu. Model waży 210 kilogramów i przypomina połączenie motocykla z dronem, jednak ani jedno, ani drugie określenie do niego nie pasują. W lawinie zachwytów w sieci można nawet przeczytać, że jest „podobny zupełnie do niczego”. W tym przypadku to zdecydowanie komplement.

Spełnione marzenie

Pierwsza próba wzniesienia tricoptera w powietrze zakończyła się sukcesem. Maszyna jest stabilna i wytrzymała. To zwiększa nadzieje na to, że za jakiś czas pojawi się na rynku. Genialnym krokiem konstruktorów było wprowadzenie komputera pokładowego, który automatycznie koryguje pozycję w przypadku ewentualnych zakłóceń. Stabilna pozycja jest utrzymywana także podczas ruchów ciała pilota. Dzięki tak zaawansowanej technologii, pojazdem można kierować bez specjalnego szkolenia, jednak trudno ocenić, jak sytuacja będzie wyglądała podczas wprowadzania go do masowej sprzedaży. Być może, by uregulować późniejsze problemy użytkowanie będzie objęte specjalnymi uprawnieniami, dotyczącymi np. kolizyjności.

Szczegóły techniczne

Flike napędza sześć współosiowych silników elektrycznych umieszczonych w układzie Y6. Energia z litowo-polimerowych akumulatorów pozwala na wykonanie mniej więcej półgodzinnego lotu. Sterowanie odbywa się za pomocą dwóch prostych kontrolerów. Obecnie trwają negocjacje z inwestorami, którzy mogliby sfinansować projekt. Na razie nie wiadomo jednak, jak odnieść się do maszyny. Jako statek powietrzny wymagałby świadectwa kwalifikacji ultralight, jako dron – papierów odpowiednich dla tego typu urządzeń. Być może to właśnie prawne perturbacje będą głównym problemem, z jakimi będą się musieli zmierzyć jego twórcy. Używanie go w okrojonym zakresie ograniczy jego użyteczność i frajdę, z jaką wiąże się jego wykorzystanie, jednak jeśli tylko w takiej formie będzie mógł być wykorzystywany… Kto wie.

Projekt przyszłości

Jest szansa, że projekt otrzyma wsparcie od Amerykanów, którzy pracują nas podobnym rozwiązaniem dla swoich żołnierzy. Nowoczesny środek transportu Hoverbike miałby być alternatywą dla quadów w oddziałach rozpoznawczych. Wznosiłby się na 3 metry i poruszał z prędkością maksymalnie 100 km/h. Mógłby transportować dwie osoby. Zarejestrowanie statku byłoby gotową ścieżką dla węgierskich wynalazców. Ominęłaby ich trudna papierologia i ustalanie reguł prawnych od podstaw. Trzymamy kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *